Ebike Tour Beskidy – Day 4-5

22/08/2020 
0


Etap: Hala Miziowa – przełęcz Glinne – Korbielów

Postanowiliśmy następnego dnia kontynuować trasę dalej na szlaku czerwonym. Czas spedzony w schronisku na Hali Miziowej wykorzystaliśmy na gry planszowe i relaks. Alex bardzo się cieszył z takiej przerwy i tym bardziej ochoczo ruszył w trasę następnego dnia.

HALA MIZIOWA

Schronisko na Hali Miziowej jest większe niż oczekiwaliśmy. Właściwie to hotel górski. Warunki bytowe są bardzo dobre i nie spodziewaliśmy się takiego komfortu.

Widok na schronisko z lotu ptaka

Następny dzień przynosi ponowny opad oraz mgły i dopiero około południa poprawia się pogoda. Krzyżuje to nasze plany ale ruszamy w drogę prowadzącą przez przepiękne tereny. Mokre kamienie utrudniają jazdę, ale to nie przeszkadza, bo naszą uwagę przykuwa bardziej otaczające piękno przyrody niż trudności trasy.

Alexa nie trudzi pchanie roweru.
Tam, gdzie to możliwe na tym odcinku jazda jest technicznie wymagająca.

Na przełęcz Glinne prowadzi szlak, który tylko odcinkami jest wystarczająco dobry do jazdy na rowerze. Dla osób obeznanych z terenem będzie to ciekawy technicznie zjazd.

Tata lubi taki Jurassic Park

Alex radzi sobie dobrze ale już wkrótce zaczynamy się domyślać skąd wzięła się nazwa przełęczy Glinne. Liczne cieki wodne oraz intensywna zrywka drzew spowodowała, że szlak zamienił się w jednolitą błotną papkę i przeprawa przez nią powoduje, że okleja nas coraz grubsza warstwa błota.

Docieramy na przełęcz Glinne

Tak dotarliśmy na przełęcz Glinne, gdzie ze smakiem wypiliśmy kawę oraz zjedliśmy prawdziwego beskidzkiego oscypka. Tutaj musieliśmy podjąć decyzję, jak jechać dalej. Tego dnia nie mieliśmy szans dotrzeć do kolejnego schroniska. Po długich dywagacjach, studiowaniu mapy i prognozy pogody zdecydowaliśmy się przerwać na przełęczy naszą wyprawę wzdłuż Głównego Szlaku Beskidzkiego i postanowiliśmy zanocować w Korbielowie, by następnego dnia zadecydować co dalej. Kolejne opady deszczu potwierdziły słuszność tej decyzji.

Total distance: 5098 m
Max elevation: 1233 m
Min elevation: 803 m
Total climbing: 96 m
Total descent: -517 m
Total time: 02:00:34
Download file: EMTB Tour Beskidy Hala Miziowa-Przełęcz Glinne Day4.gpx

ETAP: KORBIELÓW-ŻYWIEC-MALINOWSKA SKAŁA-SALMOPOL-WISŁA

Następnego poranka postanowiliśmy wrócić rowerami do punktu startu czyli do Wisły. Gdyby istniała lepsza komunikacja kolejowa na pewno skorzystalibyśmy z niej. Analiza połączeń kolejowych ostudziła takie plany. Nie pozostało nic innego jak wsiąść na nasze rumaki i ruszyć w drogę.

Z przykrością musieliśmy stwierdzić, że poruszanie się drogą z Korbielowa do Żywca nie jest przystosowane dla rowerzystów. Dlatego w Żywcu, po przerwie na posiłek na malowniczym rynku podjęliśmy decyzję o pojechaniu „na skróty przez góry”.

Wypatrzona przez Tatę ścieżka miała nas wyprowadzić w okolicy Malinowskiej Skały… i udało się. Jak on to zrobił?

Przydała się umiejętność czytania klasycznej mapy turystycznej. Dla Alexa była to świetna okazja do nabycia kolejnych zdolności turystycznych na drodze do samodzielności. Mało uczęszczana ścieżka pozwoliła podjechać nam wysoko w górę na rowerach i prześlizgnąć się na szlak prowadzący na Malinowską Skałę. Jako, że u góry panowała mgła postanowiliśmy odpuścić Malinowską Skałą i zjechaliśmy szlakiem na przełęcz Salmopolską a potem dłuuuugim zjazdem do Wisły. Oczywiście deszcz nie oszczędził nas i na pożegnanie pozdrowił nas solidną strugą.

Tego dnia pokonaliśmy 60 km i Alex nie mógł uwierzyć, że pokonał po raz pierwszy taki dystans i to „na skróty przez góry”.

Total distance: 59195 m
Max elevation: 1092 m
Min elevation: 340 m
Total climbing: 916 m
Total descent: -1130 m
Download file: EMTB Tour Beskidy Korbielów-Zywiec-Wisła-Day5.gpx

PODSUMOWANIE EMTB TOUR BESKIDY cz.I

Brudni, mokrzy, zmęczeni… szczęśliwi. Rower górski z elektrycznym wspomaganiem pozwolił nam przeżyć niesamowitą, sportową przygodę.

WSPÓLNIE Z DZIECKIEM. Pokonaliśmy łącznie dystans 142 km, częściowo w trudnym górskim terenie z ruchomymi głazami i kamieniami. Pokonaliśmy ostre podjazdy pod górę jak chociażby ten na Czantorię.

WSPÓLNIE Z DZIECKIEM. Doświadczyliśmy zmiennej pogody od upalnego dnia na Baraniej Górze po strugi deszczu w ostatnie dni.

WSPÓLNIE Z DZIECKIEM. Poznaliśmy piękno Beskidów.

WSPÓLNIE Z DZIECKIEM. Podejmowaliśmy decyzje, którędy jechać i kiedy włączać elektryczne wspomaganie. Alex podjął wyzwanie oszczędnego używania wspomagania elektrycznego i z dumą komunikował czy trudności pokonywał w trybie ECO czy też mocniejszym STANDARD. Rower elektryczny dał mu uczucie samodzielności i pewność, że pokona zarówno trudne technicznie i kondycyjnie etapy. Kolejnym krokiem było rozwinięcie u niego sportowego zacięcia. Jako rodzice byliśmy pozytywnie zaskoczeni postawą Alexa, który świadomie i odpowiedzialnie dysponował zasobem energii w swoim ebike’u. Dostosowywał tryby do trudności terenu i jak się okazało, nie było to podyktowane obawą przed przedwczesnym wyczerpaniem baterii lecz sportowym wyzwaniem. Świadomie starał się jak najdłużej nie korzystać z kolejnych stopni wspomagania.

Dla nas rodziców była to bardzo ciekawa obserwacja i cieszymy się z tego, że wyborem naszej wymagającej trasy przyczyniamy się do obalenia mitu roweru elektrycznego „dla leniwych”. E-MTB to nie skuter elektryczny, czy inny „samojazd”. Na e-bike’u można i trzeba się zmęczyć, by wjechać trudną technicznie trasą.

EMTB to zupełnie inna dyscyplina rowerowa. Dyskusje na temat czy wspomaganie jest „czyste” sportowo niech pozostanie na boku. Nikt nie dyskutuje na temat ilość koni mechanicznych pod maską w rajdzie Paryż-Dakar. EMTB jest bliższe takim rajdom niż kolarstwu Tour de Pologne.

Nas przekonuje fakt, że jeżdżąc na e-mountainbike’u nie korzystamy z wyciągów, jeździmy wymagającymi trasami, gdzie pchanie roweru jest wpisane w formułę samodzielnego przemieszczania się. Cieszymy się, że naszemu dziecku podoba się to tak samo jak nam.

Oczywiście jak tylko to będzie możliwe wracamy znowu na szlak!

sprzęt:

plecaki firmy EVOC:

FR TRAIL E-RIDE 20l

kaski: Bell

ochraniacze: G-Form

na chłodny wieczór:

kurtka puchowa Mammut

na deszcz:

lekkie kurtki

Milo Gosha, Dynafit, Decathlon





Previous Article
Ebike Tour Beskidy - Day 3



You might also like





Dodaj komentarz



More Story
Ebike Tour Beskidy - Day 3 Nie ma lepszej pogody, niż pogoda ducha Hala Lipowska Przy odgłosie dzwonków, beczenia owiec i ciurkaniu strug...
%d bloggers like this: