Ebike Tour Beskidy – Day 3

19/08/2020 
0


Nie ma lepszej pogody, niż pogoda ducha

Hala Lipowska

Przy odgłosie dzwonków, beczenia owiec i ciurkaniu strug wody w rynnach przywitał nas deszczowy poranek w Beskidzie Żywieckim. Jeszcze spod zamkniętych powiek, można było się rozkoszować tą błogą chwilą. Jednocześnie wiadomo było, że tym razem śniadanie o godzinie 8-mej nie będzie kolidowało z naszymi planami. Bez pośpiechu udaliśmy się do schroniskowej jadalni.  Właściwie pasowało nam, że aura pogodowa nakazuje chwilę wyciszenia. Po dwóch intensywnych i pełnych wrażeń dniach taka chwila spokoju z kawą w dłoni i cupaniem kropel deszczu za oknem miała swój urok i pozwalała nacieszyć się prawdziwie beskidzką atmosferą. Schronisko na Hali Lipowskiej jest miejscem, w którym ju od dawna chcieliśmy się zatrzymać. Wybudowane w 1930r. przez niemiecką organizację turystyczną Beskidenverein schronisko było pierwszym w tej części Beskidów i od początku stanowiło atrakcyjną bazę dla turystów.  Parę lat później powstało konkurencyjne schronisko na Rysiance. Po drugiej wojnie światowej kwestia „konkurencji” polsko-niemieckiej na tych terenach przestała być wiodącym tematem ale cichym świadkiem tych czasów są dwa, blisko siebie leżące schroniska. 

Wariant trasy na który się zdecydowaliśmy, czyli przez Halę Boraczą i Halę Redykalną zaprowadzi Was najpierw w to miejsce. Jeśli będziecie się trzymać ściśle szlaku czerwonego, pierwszym schroniskiem, do którego dotrzecie będzie to na Rysiance. Oddalone są one od siebie zaledwie parę minut drogi, więc oba stanowią dobrą bazę na dalszy etap trasy. Nas urzekła miła obsługa, bez problemu mogliśmy też naładować baterie w naszych rowerach i bezpiecznie przechować je na noc w ściśle strzeżonym pomieszczeniu w budynku gospodarczym obok schroniska.

W końcu się przejaśnia i ruszamy w dalszą drogę. Chcemy wykorzystać okienko pogodowe i jak najszybciej dostać się do schroniska na Hali Miziowej. Ten odcinek trasy jest przyjemny do jazdy. Z Rysianki szlak prowadzi w dół. Przed nami nieznane nam wcześniej okolice, więc koncentracja wzrasta. Już wkrótce okazuje się, że czaka nas niezła błotna przeprawa. Nocna ulewa spowodowała, że szlak jest kompletnie rozmyty i raz po raz trzeba przeprawiać się i omijać spore błotne przeszkody.

Omijamy szeroko błotne rozlewiska

Dobrze, że w plecakach EVOC-a znalazło się miejsce na ubrania przeciwdeszczowe. Spodnie, które ze sobą zabraliśmy celowo były przeznaczone na kontakt z błotem i to okazało się słuszną decyzją. Nie warto zabierać ze sobą goretexów – szlam i błoto skutecznie pokrywają nas coraz grubszą warstwą.

Wiedząc, że następne schronisko jest niedaleko nie przejmowaliśmy się utrudnionymi warunkami pogodowymi i niestabilną pogodą.

Ważnym atutem poruszania się rowerem po górach jest możliwość szybkiego przemieszczania się i zwiększenie bezpieczeństwa w przypadku gwałtownego załamania pogody.

W przypadku pogorszenia się warunków możemy na rowerze bardzo szybko zjechać w dolinę i wycofać się z wyższych partii gór.

EMTB SPA: Kąpiel błotna nabiera tu innego znaczenia 🙂

Bardzo szybko i sprawnie przemieszczaliśmy się po szerokim szlaku wiodącym w stronę Hali Miziowej.

Dotarliśmy na ukwieconą łąkę. Trasa przy ładnej pogodzie musi być wspaniałym przeżyciem. Na niewielkiej polanie pełnej kwiatów trochę żałowaliśmy, że nie możemy tam poleżeć w ciepłym promieniach słońca i słuchać bzyczących owadów. Może innym razem.

Błoto towarzyszyło nam do końca 🙂 nasze okienko pogodowe zaczęło się zamykać i drobna mżawka zaczęła przeradzać się w coraj bardziej nasilający się opad deszczu. W tych warunkach jazda była coraz ciekawsza i nabrała prawdziwie offroadowego charakteru.

Wreszcie z mgły wyłoniła się sylwetka schroniska na Hali Miziowej.

Gdy niemiłosiernie ubłoceni stanęliśmy przed wejściem do schroniska z hukiem grzmotu zamknęło się okienko pogodowe i lunął deszcz, który zadecydował o tym, że dalsza droga tego dnia nie miała sensu. W zamykanym pomieszczeniu wewnątrz schroniska ustawiliśmy nasze rowery do ładowania a sami udaliśmy się pod prysznic, by spłukać z siebie warstwy błota.

Alex ucieszył się bardzo z wiadomości, że na dzisiaj nastąpił koniec podróży. Nie omieszkał od razu pochwalić się na What’s up-ie dziadkowi i babci, że rodzice w uznaniu jego dotychczasowego zaangażowania w wyprawę, rozluźnili reżim dietetyczny i pozwolili na chipsy i colę 🙂

Nasza wyprawa e-mtb pozwoliła nam poznać ciekawe schroniska, ocenić etapy i trudności tras. Już teraz po dotarciu do Hali Miziowej wiemy, że to jedna ze wspanialszych przygód, którą można zrealizować z dzieckiem. Przed nami jeszcze nieznany teren i ciekawi jesteśmy co przyniesie kolejny dzień.

Total distance: 7941 m
Max elevation: 1342 m
Min elevation: 1134 m
Total climbing: 376 m
Total descent: -368 m
Total time: 01:35:54
Download file: EMTB Tour Beskidy Hala Lipowska-Hala Miziowa Day3.gpx

sprzęt:

plecaki firmy EVOC:

FR TRAIL E-RIDE 20l

kaski: Bell

ochraniacze: G-Form

na chłodny wieczór:

kurtka puchowa Mammut

na deszcz:

lekkie kurtki

Milo Gosha, Dynafit, Decathlon

JEŚLI KORZYSTASZ Z TELEFONU ZOBACZ MAPĘ TRASY TUTAJ








You might also like





Dodaj komentarz



More Story
Ebike Tour Beskidy - Day 2 Rowerowa wyprawa od schroniska do schroniska wzdłuż Głównego Szlaku Beskidzkiego. Test logistyki takiego przedsięwzięcia...
%d bloggers like this: